Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową
SuperBezpieczneTM zakupy
SuperFair.Shop badge

Żegnamy przedwiośnie: pocztówka z Irlandii

2024-03-28
Żegnamy przedwiośnie: pocztówka z Irlandii

Mam nadzieję, że ten tytuł nie okaże się zbyt optymistyczny w kontekście nadchodzącej pogody… choć akurat w momencie, gdy słowa te piszę, prognoza na najbliższe dni zapowiada się dobrze.

Cóż, a skoro wreszcie mamy doczekać się ciepłych dni, czas oficjalnie pożegnać ten dziwny, przejściowy czas w roku, kiedy nie do końca wiadomo, czy to jeszcze zima, czy już wiosna - i po raz ostatni pokazać ciepłe rzeczy, po które (miejmy nadzieję) nie będziemy musieli już sięgać przez najbliższe kilka miesięcy.

 


Akurat na koniec tegorocznego przedwiośnia przypadł mój wyjazd do Irlandii - i mimo, że nie jest to najbardziej słoneczna kraina pod, ekhm, słońcem, muszę przyznać, że był on jak wybudzenie się z zimowego snu. Snu, który jak co roku wydawał się tak dłużyć, jakby wiosna miała już nigdy do Polski nie nadejść.

Może i nie na wszystkich zdjęciach nie wyglądam, jakbym cieszył się pogodą, ale… muszę przyznać, że było całkiem przyjemnie.

O ile tuż przed wyjazdem regularnie nosiłem jeszcze puchówkę i zimowe płaszcze, mierząc się z temperaturami w zakresie 0-5C, w Dublinie zastałem coś, co przy pewnej dozie optymizmu można by było nawet nazwać wiosną. Czasem 10C, czasem 15*C; trochę deszczu, sporo słońca (znów, poza kadrem!); zieleń, kwitnące drzewa owocowe. Zresztą znajoma, która przeprowadziła się tam pod koniec zeszłego lata, śmiała się nawet, że nie widziała jeszcze tylu słonecznych dni w ciągu jednego tygodnia. Wierzę.

 

Tak czy tak, jak na tę porę roku przystało, ciężko było zgadnąć, jak zmieni się pogoda z dnia na dzień, a dobowa amplituda temperatur wymagała pozostawania w ciągłej gotowości na zdjęcie lub dołożenie kolejnej warstwy. Klasyczne “ubieranie się na cebulkę”, można powiedzieć - wszystkiego po trochu, prawdziwe przedwiośnie.

Spakować się mi było tym trudniej, że był to wyjazd i biznesowy, i dla przyjemności; w bagażu podręcznym trzeba było zmieścić i coś na co dzień, i od święta… a do tego coś zielonego, dzień Św. Patryka zobowiązywał*.

*(biało-zielone rugby zdało egzamin)

 


Wziąłem ze sobą eklektyczny miks kolekcji zimowej, obecnego przedwiośnia, nadchodzącej wiosny i przyszłej jesieni (FW2024) - w tym sporo rzeczy, których jeszcze nie mogę pokazać - a najlepszym sprawdzianem pogodowym dla tej mieszanki okazał się wypad do Howth, urokliwej miejscowości pod Dublinem. Zastaliśmy tam absolutnie najbrzydszy i najbardziej mokry dzień w ciągu całego wyjazdu… i tak, właśnie wtedy zrobiliśmy wszystkie te zdjęcia. Świetny pomysł.

Na szczęście ubrania lepiej poradziły sobie z deszczem, mgłą i wiatrem niż radziecki Zenit i ja, amator próbujący opanować analogowy sprzęt po dłuższej przerwie.

 

Laurkę po raz kolejny muszę wystawić KLEMANom - jak ja uwielbiam te buty! Zgadzam się z Tomkiem co do tego, że są wygodniejsze niż praktycznie wszystkie buty GYW; od siebie dodam jeszcze, że biją na głowę też jakieś dwie trzecie par sneakersów. Podołały wielu kilometrom wędrówek po chodnikach Dublina i bezdrożach Howth, dzielnie zniosły deszcz, błoto i kałuże. Do tego pasowały właściwie do wszystkiego; na nowo odkrywam zalety czerni.

Wyżej - nasze dżinsy Everyday Classic, w spranej wersji. O ile ciemnych par mam kilka, to takiej długo mi brakowało w szafie. Teraz noszę je w kółko, ciesząc się jak dziecko z nowej zabawki.

 


Nie, żebym kopiował Beniamina, ale ubierając fun shirt powtórzyłem jego lookbookowy trik: wystający kołnierzyk i mankiety spod białego swetra. O ile zazwyczaj noszę go bezpośrednio na gołe ciało, tu dodatkowa warstwa bardzo się przydała; przy temperaturze panującej w zatłoczonych pubach możliwość szybkiego rozebrania się do koszuli była błogosławieństwem.

Co do komfortu cieplnego: spakowałem wełnianą czapkę “w razie czego”, ale przez większość czasu nosiłem naszą sztruksową czapkę z daszkiem. Doceniam jej praktyczność, zwłaszcza jako okularnik: nie tylko chroni oczy przed słońcem, ale i szkła okularów przed deszczem.

 

 
Nie wspominałem jeszcze o płaszczu… ale i za dużo napisać o nim nie mogę, wszystko w swoim czasie. Na razie napomknę tylko, że przechodzi intensywne testy. Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć jego przyszłej dostępności. ;)

 


Podsumuję to tak: fajnie fajnie, ale dajcie mi już prawdziwą wiosnę; niech będzie jeszcze cieplej (i bardziej sucho) niż w Irlandii. Tak, warstwy są fajne, mieszanie zimy z latem w garderobie ma swój urok, ale wolałbym już nie pisać o grubych tkaninach, ciężkich rzeczach i złej pogodzie przez najbliższe pół roku… ani tym bardziej mierzyć się z nimi na codzień.

Przetrwaliśmy zimę, przetrwaliśmy przedwiośnie, zasłużyliśmy na trochę słońca. Do zobaczenia w nowym, wiosenno-letnim sezonie!

 

(wszystkie zdjęcia zostały zrobione analogowym aparatem Zenit 12XP na filmie Kodak Ultramax 400 i zeskanowane do wersji cyfrowej - wybaczcie jakość!)
Pokaż więcej wpisów z Marzec 2024
Zaufane Opinie IdoSell
4.90 / 5.00 5028 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-04-15
Super
2024-04-15
Obsługa zamówienia przebiegła bardzo sprawnie.
pixel