Poszetka Worldwide
Hey there! We noticed that you want to access the Polish version of our store. Note that worldwide shipping is unavailable on the Polish version of the website. For purchases from abroad, you can only do it through the English website.
- Free shippingacross the EU for orders over 80€, and to the UK, Switzerland, and Norway for orders over 120€.
- 30 days to return the productwithout providing a reason.
- Worldwide delivery.
Zimowa, nie tweedowa

W naszej jesienno-zimowej kolekcji tweedu nie brakuje - ale nie każda gruba, zimowa wełna to tweed, a nie wszystkie nie-tweedy to delikatne, włoskie tkaniny!
Mamy swoich materiałowych ulubieńców - pozycje, do których zawsze chętnie wracamy. Czasem co kolekcję, czasem z przerwami; jednak za każdym razem tak samo docenimy dobry Donegal Tweed, Harris Tweed lub po prostu inny, solidny tweed, nawet jeśli nie może pochwalić się dookreśleniem. Na drugim biegunie są opcje włoskie - których szczególnie zimnolubny Tomek jest fanem - dające całkiem niezłą namiastkę bogatej tekstury, bez ciężaru i chropowatości. Taki na przykład Knickerbocker Tweed od Bottoliego, lżejsza o ok. 1/3 włoska alternatywa dla tkanin z północnego zachodu Irlandii.
Jest i taka grupa materiałów, na którą trafia się rzadziej; taka, której nie da się łatwo objąć jednym zręcznym hasłem.


Marynarki takie, jak ta, określamy zwykle: zimowa nie tweedowa.
Próby zgadnięcia, co to dokładnie za materiał, wypadają inaczej w zależności od dystansu - z dużej odległości, przez gamę kolorów mocno odwołującą się do stylu British Country, łatwo dać się zmylić i zakrzyknąć “tweed!”; z bliska, po dotknięciu, niesłuszność tej diagnozy staje się jasna. Po muśnięciu samej powierzchni można jeszcze przypuszczać, że to coś stosunkowo lekkiego. Po złapaniu tkaniny w garść lub przytrzymaniu całej marynarki i to wrażenie pryska. Tkanina okazuje się być zbita, gładka, miękka i ciężka zarazem.
I w swej pełnej okazałości niezaprzeczalnie brytyjska.

Sekret tkwi w tym, jak tę wełnę utkano - a właściwie jak wcześniej przerobiono ją na przędzę. Otóż jest to, technicznie rzecz biorąc, wełna czesankowa. Tak, taka jak na elegancki garnitur - choć raz, że grubsza, a dwa, że spleciona z nie aż tak cienkich włosów. Choć tak samo długich i równych, skręconych ze sobą tak, by stworzyć gładką powierzchnię.
Tweed (i większość flaneli) - powstaje z wełny nie-czesankowej, zgrzebnej. Ta przędzona jest z krótszych włókien, które mają tendencję do mniej równego układania się i “odstawania”, co tworzy efekt puszystej powierzchni. Choć twardość może się różnić w zależności od sposobu obróbki i wybranej rasy owiec, wspólnym mianownikiem jest właśnie bardziej włochata i matowa tekstura.
Warto dodać, że język polski niestety zawodzi w tym rozgraniczeniu i nie daje tak klarownego podziału jak angielskie “worsted yarn” (przędza czesankowa) i “woolen yarn” (ta surowsza). Trzeba polegać na bardziej opisowym przedstawieniu.

Wspomnieliśmy wyżej o “brytyjskości” takiego rozwiązania. Ujęliśmy to tak, bo tylko Wyspiarze są w stanie wziąć przędzę teoretycznie delikatną i elegancką, ale przerobić ją na tkaninę na trudne warunki. Włosi raczej podeszliby do tematu odwrotnie - prędzej wzięliby te zgrzebne włókna i spróbowali wyczarować z nich coś lekkiego - co notabene robią, za przykład niech posłuży ta marynarka z niebarwionej wełny.
Oba rozwiązania mają swój urok - i oba lubimy, bo w końcu blisko nam do mieszania północy z południem - ale to właśnie to pierwsze jest dużo mniej oczywiste. To inna próba odpowiedzi na pytanie “jak z marynarki w stylu <> zrobić marynarkę miejską”. O ile w ostatnim wydaniu Magazynu Everyday Classic sam snułem rozważania na temat tego, co sprawia, że dana tweedowa marynarka jest współczesne, a na tapet brałem kolor, krój i detale, tak Brytyjczycy kilka dekad temu uznali, że zacząć należy od tekstury. By zrobić miejski tweed powstać musiał de facto nie-tweed, czyli tkanina, która ma wyglądać jak on, ale nie być nim.


A dla kogo dziś są marynarki z takich tkanin?
Po pierwsze dla tych, dla których typowy tweed jest rzeczywiście zbyt chropowaty - czy to ze względu na poziom formalności, czy to ze względu na osobiste preferencje dotyczące tekstury.
Po drugie dla tych, dla których we włoskich alternatywach brakuje tej solidnej wagi i którzy potrzebują czegoś bardziej konkretnego - czy to ze względu na komfort termiczny, czy ze względu na to, jak dana marynarka ma leżeć. W końcu im grubsza tkanina, tym łatwiej o dobre dopasowanie przy zachowaniu luzu i wygody!
Po trzecie dla tych, którzy po prostu lubią tkaniny odrobinę oldschoolowe w swoim charakterze - zupełnie inne niż dzisiejszy sklepowy standard, lecz które po skrojeniu w nowoczesnym stylu nie wyglądają bynajmniej już ani trochę archaicznie, ale nadal poważnie.


Ta, która dostępna jest w ramach obecnej (jesień/zima 2025), to właściwie jej brat bliźniak, w innej kolorystyce - nieco świątecznej, ale łatwej do noszenia nie tylko w grudniu! - także w postaci kraty gun club, mieszającej kilka odcieni w drobnej skali, z większym overcheckiem (nałożoną kratą o dużym raporcie) w kontrastującej czerwieni.

Mogę dodać, że nawet Tomek, zagorzały wyznawca lekkich opcji, z nią się polubił. Takie mniej typowe marynarki mają do siebie to, że najlepiej przekonują po bliższym kontakcie, gdy wszystko to, o czym wyżej piszę, da się wyczytać poprzez dotyk i przymiarkę.
Dlatego najlepiej będzie, jeśli sprawdzicie sami - może właśnie opcja zimowa nie tweedowa stanie się Waszym sezonowym ulubieńcem?