Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową
SuperBezpieczneTM zakupy
SuperFair.Shop badge

Rozgrywając rugby

2024-01-10
Rozgrywając rugby

Łatwo tłumaczy się historię ubrań, których już nazwa jasno wyjaśnia pochodzenie - zwłaszcza, jeśli mówimy tu o tych wywodzących się ze sportu. Wiecie, oczywiste skojarzenia: czapka bejsbolówka, sweter krykietowy, płaszcz polo, koszulka polo - a nie, tu akurat chodzi o tenisa - czy bluza rugby.

Na szczęście w przypadku tej ostatniej wszystko jest jasne.

 


Co ciekawe, to też jeden z raczej wyjątkowych przykładów ubrań, które praktycznie nie zmieniły się przez ostatnie 100 lat. Choć w międzyczasie rugbyści już dawno porzucili tradycyjne bluzy na rzecz nowoczesnej, funkcjonalnej odzieży technicznej, to cywilne, “modowe” egzemplarze wyglądają praktycznie identycznie jak te, w których w latach 20. i 30. rozgrywano mecze. Gruba bawełna, kontrastowy kołnierzyk z krótką listwą guzikową jak w polo, korpus gładki lub w kolorowe pasy - wszystkie te charakterystyczne elementy przetrwały do dziś.

Owszem, jest to fascynujące, a długa historia bluz rugby, rozgrywająca się po obu stronach Atlantyku, obfituje w ciekawostki… ale my nie o tym dzisiaj, nie o tym.

Tym razem nie chodzi o klasykę. No, przynajmniej nie o taką, o jakiej myślicie!

 

W przeciwieństwie do wielu ubrań z naszej męskomodowej bańki - garniturów, koszul OCBD, spodni z wysokim stanem, by wymienić choć kilka - w przypadku bluz rugby urzeka nas nie sportowy rodowód, nie długa historia, nie obecność w uniwersyteckim stylu i jego złotej erze wczesnych lat 60., a późniejsze dzieje, zwłaszcza dwie ostatnie dekady XX wieku, lata 80. i lata 90.

Choć wiele postrzega je negatywnie, czasem wręcz jako “wieki ciemne” dla tzw. klasycznej męskiej elegancji (szczególnie lata dziewięćdziesiąte!), o tyle akurat w przypadku bluz rugby możemy śmiało mówić o złotej erze. Gdy o nich myślimy, mamy przed sobą obraz księżnej Diany, kolorowe (i kontrowersyjne) reklamy United Colors of Benetton, modeli z sesji zdjęciowych Ralpha Laurena… i raperów w ubraniach tej marki, często w bluzach Polo Sport.

Swoją drogą, polecam obejrzeć ten krótki dokument o subkulturze Lo-Lifes, który nieco ułatwia zrozumienie, jak niedaleko bywa z preppy do hip-hopu - ale może później, bo wychodzimy nieco poza temat.

Tak, wiem - może i nie jest to stylistyka, która wszystkim tutaj wyda się znajoma, ale zdecydowanie zasługuje na spojrzenie.

 

Docenianie klasyki nie stoi w sprzeczności z poszukiwaniem inspiracji w nieoczywistych miejscach; tak, jak w przypadku filmów czy muzyki nie trzeba ograniczać się do jednego gatunku.

Jesteśmy elegantami, ale słuchaliśmy też hip-hopu - w tym całkiem sporo MF DOOMa, jak widać po zabawach z maską w studio! - i jesteśmy otwarci na eksperymenty, mieszanie styli.

I pewnie też dlatego rozegraliśmy temat nieco inaczej: przy projektowaniu pomyśleliśmy nie tyle o bluzach rugby, a swetrach rugby, o łączniku pomiędzy dwoma światami i skrajnie różnymi stylistykami.

 

Zrobiliśmy to po swojemu, czerpiąc z mody ulicznej, ale sięgając po rozwiązania dobrze nam znane z “eleganckiego” porządku; pobawiliśmy się formą tak, żeby znaleźć złoty środek pomiędzy tym, co nas pierwotnie zainspirowało, a tym, co jest bezpiecznym dodatkiem do szafy każdego z nas.

Przede wszystkim, nasze rugby są dziane jak swetry, nie szyte z dzianiny, jak bluzy. Choć do ich produkcji użyliśmy grubszej przędzy niż ta, której używamy do produkcji koszulek polo, zeszliśmy z gramaturą w dół (w porównaniu do tradycyjnych bluz) tak, by można było komfortowo nosić je i na gołą skórę, i jako warstwę pośrednią. Typowe dla sportowych modeli gumowe guziki zastąpiliśmy guzikami z masy perłowej (jak w naszych koszulach), a kołnierzyki w naszych swetrach dzielą kolor z pasami na korpusie (co nie tylko odrobinę uspokaja formę, ale i można powiedzieć, że jest małym ukłonem w stronę historii, bo jeszcze na początku XX wieku kontrast nie był tu regułą).

Ukłonem w stronę vintydżowego stylu są też ściągacze. Nietypowe dla bluz rugby w ogóle, a u nas szerokie na 10 cm, inspirowane właśnie swetrami, choć raczej tymi klasycznymi, sprzed kilkudziesięciu lat. Taka długość przy mankiecie pozwala elegancko podwinąć rękaw (jeśli jest za długi), a do tego utrzymuje dół na odpowiedniej wysokości (zwłaszcza przy energicznym ruszaniu rękami), czy to wkasany do środka, czy pozostawiony na spodniach (szczególnie z wysokim stanem). Mały szczegół, a cieszy; tym bardziej przy ubraniu z natury praktycznym.

 

Jak już o praktycznym zastosowaniu mówimy - może i nie będziemy zachęcać do tego, żeby w naszym swetrze rugby uprawiać sport (bądźmy realistami!), ale zdecydowanie widzimy go jako coś, co nadaje się do aktywności. Będzie w nim wygodnie podczas porannego wyjścia z dzieckiem na plac zabaw, leniwego sobotniego popołudnia na kanapie czy wieczornej wizyty w barze. Gdy jest ciepło, sprawdzi się jako koszulka polo, a gdy jest zima, raczej jako sweter.

Mówiąc inaczej: i zamiast dresu, i pod marynarkę.

 

Jak dla mnie, idealnie klimat swetrów rugby łapią właśnie te zdjęcia, które zrobiliśmy z Dominiką i Dawidem. To nie są całkiem klasyczne zestawy, ale właśnie o to chodzi; jest domowo (ale nie byle jak!) i wygodnie (ale ze smakiem!). Mimo braku sztywności, widać staranność i pewną intencjonalność, której brakowałoby powyciąganym dresom.

Z resztą, póki pogoda za oknem nie sprzyja, to właśnie w domu mam największą ochotę nosić Poszetkowe rugby. Jasne, zakładam je też pod marynarkę (i blezer, bo wcale nie odżegnujemy się od stylu preppy!) gdy wychodzę, ale najczęściej sięgam po nie wtedy, gdy niby nie muszę nigdzie się ruszać, a jednak chcę się poczuć lepiej i wprowadzić dawkę koloru w szary, zimowy dzień. Ubrać się ładnie, ale nie na tyle, żeby na widok samego siebie w lustrze zakrzyknąć “co tak elegancko?!”.

 


Myślę, że w tym tkwi sedno - te swetry rugby to coś, czym można doprawić zwykły codzienny zestaw, niezależnie od tego, jak go pojmujemy.

Jeśli zawsze nosisz marynarki, to będzie dla Ciebie mocno casualowa rzecz; jeśli w szafie nie masz żadnego garnituru, to raczej potraktujesz ją jako coś ładnego, żeby nie powiedzieć wyjściowego. Tak czy tak, wybije się z tła, to na pewno - niezależnie od tego, czym to tło będzie.

Koniec końców chodzi o to, by rozegrać to rugby po swojemu.

 

Pokaż więcej wpisów z Styczeń 2024
Zaufane Opinie IdoSell
4.89 / 5.00 4879 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-02-26
Szybko, sprawnie polecam.
2024-02-19
Zamówienie przyszło nawet przed planowanym czasem, co bardzo mnie ucieszyło.
pixel