Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową
SuperBezpieczneTM zakupy
SuperFair.Shop badge

Powrót do popoverów

2024-05-30
Powrót do popoverów

Gdybym musiał przetłumaczyć anglojęzyczny tytuł tego artykułu dosłownie, zacząłbym od pytania: “czy już mi przeszło z tymi popoverami?”

Cóż, w polskiej wersji ta zagrywka słowna całkowicie traci sens; zamiast tego dostajecie nieco nudniejszy i zwyklejszy tytuł. Ba, nawet wplecenie ciekawostki o tym, że żeby ten artykuł napisać, musiałem trzy dni pod rząd chodzić w popoverach (trzech różnych, oczywiście), przyszło jakoś trudniej. Nie oznacza to jednak, że treść artykułu jest w jakikolwiek sposób gorsza - co to, to nie! - dalej pójdzie już gładko, obiecuję.

I tak wyszedł mi z tego całkiem długi artykuł. Mógłby on być jeszcze dłuższy, ale…

 


…zdecydowałem się oszczędzić wam szczegółów z historii. Pierwotnie chciałem rozpisać się na temat tego, skąd się wzięły te całe “popovery”, jak zmieniała się ich forma przez lata, ale zbyt precyzyjne podejście nie miałoby tu sensu: koniec końców, pierwsze kilkaset lat historii można sprowadzić do stwierdzenia “to nic nowego, każda koszula była kiedyś popoverem”. Na przykład nasza swojska, chłopska rubaszka - ludowy proto-popover. Już nie tunika, jeszcze nie koszula.

Do czasu wynalezienia i opatentowania pod koniec XIX wieku koszul z listwą guzikową na całej długości frontu, każda była przekładana przez głowę. Przy wielu nawet nie trzeba było zaprzątać sobie głowy zapinaniem guzików - duży otwór na głowę, z kołnierzykiem lub bez, częściej bywał wiązany. Nikt też nie zadawał sobie pytania, jak taką rzecz konkretnie nazwać i skategoryzować - to była po prostu bielizna, podstawowa rzecz noszona na co dzień.

Dopiero na przełomie stuleci zarysował się podział: nowa, w pełni rozpinana opcja jawiła się nowoczesny wynalazek, a dawny, tradycyjny krój wydawał się nieco przestarzały i… nazbyt chłopski, delikatnie mówiąc.

 

Popovery - jeszcze nie nazywane w ten sposób - jednak wciąż istniały, dostosowując się po drodze do zmieniających się trendów. Znaleźć można chociażby zdjęcia z okresy międzywojnia, na których pojawiają się już w miarę nowoczesne koszule z krótką listwą guzikową.

Ostatecznie jednak narodziny uwspółcześnionej wersji tego kroju datuje się na lata 50. i 60., złotą erę stylu Ivy League - wtedy to firma GANT wprowadziła go do masowej sprzedaży, reklamując jako luźną, nieformalną opcję na lato, w pół drogi pomiędzy koszulą OCBD a koszulką polo. Można powiedzieć, że był to prawdopodobnie pierwszy raz w historii, gdy projekt uwzględniał konieczność zakładania koszuli przez głowę nie ze względów praktycznych, a estetycznych - tak narodziły się popovery, jakie znamy dzisiaj.

Fakt, że do dziś posługujemy się wymyśloną na potrzeby marketingu nazwą, niech najlepiej świadczy o odniesionym sukcesie.

 

Tu przeskoczymy sobie o kolejne 50 lat - do przełomowej epoki renesansu “klasycznej męskiej elegancji” (znanej też jako #menswear), przypadającej w Polsce mniej więcej na lata 2010-2015. To były ekscytujące czasy; wydawało się wtedy, że wszyscy (marki, blogerzy, społeczność na forach) wspólnie odkrywają stare, ale nowe rzeczy, wyciągają na światło dzienne dawno niewidziane kroje. Do łask wracały dawno niewidziane dwurzędówki, spodnie z zakładkami, poszetki…

Część z tych rzeczy wydawało się być fajne chyba głównie dlatego, że przewijały się na starych zdjęciach przedstawiających chętnie przypominane ikony stylu. Tak też było z popoverami - nigdy nie zapomnę słynnego zdjęcia Gianniego Agnelliego i Jackie Onassis (powyżej), które obiegło cały internet kilka razy, inspirując niezliczoną ilość osób. Tak, ja też byłem nim zafascynowany.

Dla wielu równie wielką (a czasem i większą) inspiracją byli amerykańcy jazzmani (zwłaszcza Miles Davis), których portrety w popoverach też są stosunkowo często przypominane. Ja przyznam, że zwróciłem na nie uwagę o wiele później; dawniej dużo bliżej było mi do Włoch niż do USA w kwestii stylu.

 

Wybaczcie, musiałem odgrzebać to zdjęcie - to ja, w 2017 (?), na wakacjach, w białym popoverze, przebrany za L'Avvocato.

W tamtych czasach sam fakt, że coś a) było kojarzone z wielką dla mody postacią oraz b) nie było łatwo dostępne w sklepach, wystarczyło do nadania temu statusu świętego graala, obiektu pożądania w modowym środowisku. Wielu kombinowało, co zrobić, żeby to zdobyć. Dziś może się to wydawać śmieszne, ale sam dobrze pamiętam, jak skrupulatnie przeglądałem sklepy internetowe sieciówek w poszukiwaniu dosłownie jakiegokolwiek popovera, który mógłbym kupić. Nie chodziło o tkaninę, nie chodziło o kolor, liczył się tylko fason.

Skończyło się tak, że poważnie naruszyłem mój studencki budżet i szarpnąłem się na dwa egzemplarze szyte na miarę - jak ja się wtedy cieszyłem! Były one, co prawda, uszyte z nieco zbyt cienkiej bawełnianej piki, przez co bliżej im było do koszulek polo z długim rękawem… ale wtedy to nie miało większego znaczenia, byłem przecież posiadaczem POPOVERA.

 

Zobaczcie, jakie jeszcze zdjęcie znalazłem w archiwum: to chyba pierwszy w historii popover Poszetki, mierzony przez Tomka.

Jak pewnie się domyślacie, moja obsesja musiała się skończyć gwałtownie - to był słomiany zapał modowego neofity. Szybko przeszedłem do fazy, w której zacząłem sobie zadawać całkiem racjonalne pytanie: “jakie właściwie znaczenie ma to, że koszula nie rozpina się do końca?!”

Kilka kolejnych lat zajęło mi zrozumienie, o co w tym wszystkim chodzi; osiągnięcie modowej dojrzałości i idąca za tym zmiana perspektywy. Okazało się, że wiele rzeczy można docenić w innym kontekście, często całkowicie oderwanym od znanych postaci i konkretnej ery, zwracając uwagę na estetykę i zachowanie, nie obsesyjnie przeglądając stare zdjęcia.

Jeśli chodzi o popovery, zatoczyłem krąg: teraz blisko mi do pierwotnej koncepcji (tej z przełomu lat 50. i 60.), która zakłada poszukiwanie rzeczy, która wypełniłaby lukę pomiędzy nieco zbyt sztywnymi koszulami, a zbyt sportowymi polówkami.

 

Dla mnie dobry popover to coś, co jest pełnoprawnym projektem o konkretnym zastosowaniu, nie historyczną repliką lub udziwnieniem klasycznego kroju.

Powinien być zaprojektowany z myślą o noszeniu i w, i na spodniach - odpowiednia długość i wykończenie dołu musi zapewniać obie opcje. W pierwszym przypadku ma wyglądać dużo schludniej niż zwykła, wyciągnięta na wierzch koszula; w drugim dać się wygodnie ułożyć za pasem.

Powinien wyglądać dobrze w wersji rozpiętej, niezależnie od ilości guzików - nawet w pełni otwartym “trybie letnim”! - z długością listwy dobraną tak, żeby stanowiła naturalną blokadę przed rozpięciem jednego guzika za dużo. ;)

Powinien też być skrojony tak, żeby dawać dużo luzu - i ze względu na komfort, i ze względu na estetykę - ale jednocześnie nie wyglądać przy tym na oversize.

 

Przemyślenia przetestowałem w praktyce - tak, tegoroczne popovery Poszetki to ich owoc, z którego jestem całkiem dumny!

Impulsem do ruszenia tematu było znalezienie trzech pięknych (i nieco szalonych!) japońskich tkanin w pasy - dwóch mieszanek bawełny i lnu oraz jednej bawełnianej kory – na etapie przygotowań do kolekcji wiosna/lato. Wiedzieliśmy, że chcemy je mieć; czuliśmy jednocześnie, że żaden z naszych ówczesnych krojów nie pasował do nich w pełni. Trzeba było stworzyć nowy, od podstaw.

 

Fundamentalna różnica kryje się w dopasowaniu - krój jest krótszy, szerszy i mniej wytaliowany – te popovery leżą zupełnie inaczej niż takie, które chciałem nosić dziesięć lat temu. A to tylko jedna z wielu zmian na lepsze.

Plisa jest stosunkowo krótka, więc z daleka widać, że to popover – nawet, gdy jest włożony w spodnie, noszony pod marynarką i widziany z daleka. Do tego, nawet jeśli w ogóle jej nie zapiąć, będzie układać się schludnie.

Kołnierzyk jest spiczasty i miękki, wyglądający nonszalancko, ale zdolny pozostać w pionie nawet pod sportową marynarką. Wnętrze listwy jest wykończone w taki sposób, że paski przechodzą na kołnierzyk, tworząc schludną, nieprzerwaną linię.

Dodano również bardzo wygodną funkcję – zapinaną na guziki kieszonkę na lewej stronie klatki piersiowej. Idealna do bezpiecznego przechowywania małego portfela, etui na AirPods lub drobnych w lecie.

 

To rzecz w sam raz na lato - do miasta i na plażę; w roli koszuli i luźnej tuniki. Jest absolutnie współczesna, ale delikatnie nawiązuje do historii.

Takim popoverem prędko się nie znudzę.

 
Pokaż więcej wpisów z Maj 2024
Zaufane Opinie IdoSell
4.90 / 5.00 5223 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-06-17
Cały proces zarówno realizacji zamówienia jak i zwrotu jednej z koszul przebiegł błyskawicznie. Serdecznie polecam.
2024-06-16
Nie jest to moje pierwsze zamówienie i choć wiele ich nie było, obsługa zawsze bardzo pomocna!
pixel