Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową
SuperBezpieczneTM zakupy
SuperFair.Shop badge

Beret – niepozorny manifest

2022-10-03
Beret – niepozorny manifest
W historii mody i stylu wiele elementów ubioru doczekało się mniej lub bardziej rozpowszechnionych stereotypów i skojarzeń rzutujących na postrzeganie danego ubrania – żaden z nich jednak nie może poszczycić się taką ich ilością, jak pewne niepozorne nakrycie głowy – mianowicie beret.

Na Everyday Classic wielokrotnie rozprawiano się z mitami, więc i w tym przypadku warto wziąć na tapet parę z nich. Pierwszym i chyba najłatwiejszym (?) do obalenia jest ten, iż beret to nakrycie głowy typowo damskie. Wywodząca się z regionu Pirenejów miękka czapka, znana od zamierzchłych czasów, pierwotnie była bardziej rozpowszechniona wśród mężczyzn; jej powiązanie z płcią piękną stanowi raczej pokłosie stylistycznej wstrzemięźliwości panów, dominującej, nie tylko w naszym kraju, od co najmniej kilkudziesięciu lat.


Inny stereotyp stanowi niewinnie brzmiący przymiotnik „francuski”. Choć niewątpliwie berety popularne były w kraju wina i bagietki, to Pireneje należą również do Hiszpanii – a właśnie kraj Basków wskazuje się często jako kolebkę omawianego nakrycia głowy. Określenie francuski jest mylące także w innym względzie – choć tak powszechnie kojarzy się Francuza z pasiastą koszulką i beretem, to zapytani przeze mnie znajomi z Francji odpowiadali z rozbawieniem, iż w rzeczywistości, to za wielu rodaków ubranych w ten sposób nie widzieli; moda zatacza na szczęście szersze kręgi i, co zabawne, Instagram dowodzi, iż w bereciarstwie przodują Japończycy...

Kolejne skojarzenie, masowo powielane w mediach, to przedstawienie artysty – najczęściej malarza – ze sztalugą, paletą, pędzlem, szalem i beretem właśnie; wydaje się to wręcz atrybut nieodłączny. Tutaj asocjacja znów jest po części prawdziwa – wielu wybitnych artystów, jak chociażby Pablo Picasso, faktycznie posługiwało się tym elementem ubioru; zastanawiam się, czy nie jest jednak tak, że ten obraz utrwalił nam się właśnie z powodu rozpoznawalności i sławy konkretnych postaci, a niekoniecznie przez ekskluzywne przypisanie beretu do zawodu artysty?

Takie kontrowersyjne konotacje można mnożyć - dość wspomnieć o hasłach typu „moherowe” czy „czerwone berety”. Tymczasem Szanowna Czytelniczka/Szanowny Czytelnik może zadawać sobie pytanie – po co tyle dywagacji na temat miękkiej czapki? Śpieszę z odpowiedzią – wyeliminowanie tych wszystkich mitów było potrzebne, aby rozprawić się z największym i najgroźniejszym z nich – mianowicie takim, że beret nie da się lubić.

Nikła popularność tego nakrycia głowy nie wynika bowiem w żadnym stopniu z racjonalnych przesłanek czy tradycji, a jedynie z dyskryminacji i ignorancji. W naszym społeczeństwie dobrze ubrany mężczyzna zwykle słyszy (lub widzi w oczach przechodniów) wiele niewyszukanych uwag na temat tego „jak się odwalił”; wystarczy do tego dobrze skrojony dwurzędowy garnitur, nie daj Boże w prążek – co dopiero myśli sobie statystyczny komentator na widok beretu na głowie mężczyzny!? Tak, założenie beretu, przynajmniej w naszym kraju, wymaga sporej odwagi – ale czy podobnych uwag nie słyszymy w kontekście najklasyczniejszego z kapeluszy, czyli fedory?

Czy sartorialista nie mierzy się na co dzień z niezrozumieniem i osamotnieniem jeśli chodzi o wyrazisty (a przecież niekoniecznie krzykliwy) styl? Śmiem twierdzić, że beret to krok dalej w pewności siebie, ale świadomy stylu (albo zachęcony tym artykułem…?) mężczyzna, odrzuciwszy mity, stereotypy i inne opory (nierzadko głęboko zakorzenione nawet w zagorzałych dandysach), może odkryć wielkie pokłady stylistycznej kreatywności z pomocą nowego nabytku.

Jeśli bowiem zastanowimy się nad zastosowaniem beretu, to jest on niezwykle uniwersalny. Na pewno nie można uznać go za formalne nakrycie głowy, ale biorąc pod uwagę skojarzenie z artystami – dlaczego egzemplarz w czarnym/granatowym kolorze nie miałby znaleźć się w towarzystwie wieczorowego garnituru i czarnych wiedenek podczas wyjścia do teatru/filharmonii? Idąc dalej, szeroka gama dostępnych kolorów pozwala interesująco uzupełnić eleganckie zestawy casualowe pozostające na wysokim poziomie elegancji - z golfem, marynarką, płaszczem (z moich własnych doświadczeń wynika, iż szczególnie dobrze beret łączy się z wiosenno-jesienną kurtką safari!). Miękka i niefrasobliwa natura tego nakrycia głowy wpisuje się idealnie w założenia sprezzatury – nonszalancji wynikającej z luzu i pewności siebie. Od niechcenia założony i zawadiacko przekrzywiony beret może dodać życia pozornie nudnemu i grzecznemu zestawowi.

Jest jeszcze jeden aspekt wart omówienia – praktyczny. Beretom zarzuca się, że choć w większości przypadków wykonane są z wełny (dla ciekawostki dodam, że znaleźć można również egzemplarze sztruksowe, denimowe, lniane, a nawet takie z rafii), to nie zapewniają wystarczającego ciepła przez pozostawienie odsłoniętych uszu – argument ten jednak odnosi się tak do beretów, jak i do kapeluszy, a tych raczej nikt z kanonu klasycznej męskiej elegancji wymazywać nie próbuje. Natomiast pozostała część głowy, otulona miękkim materiałem, jest bardzo przyjemnie grzana bez dyskomfortu sztywnych krawędzi uciskających noszącego (gdyby ktoś jednak pokochał berety i pragnął nosić je także w zimie, to wśród licznych odmian znaleźć można i takie kryjące uszy). Beret może okazać się wartościowym zamiennikiem kaszkietów, które, przez swój charakter i pochodzenie, nie licują z szykownym klimatem niektórych zestawów.

Na zakończenie tego długiego wywodu chciałoby się zakrzyknąć „równouprawnienia dla beretów!” – na takie jednak liczyć raczej nie ma co; zresztą, berety nie są dla każdego. Paradoksalnie, może to stać się ich największą zaletą – bo w jaki sposób najlepiej wyróżnić się, jednocześnie nie przekraczając granic dobrego smaku i nie wchodząc na pole krzykliwej mody przykuwającej uwagę na siłę? Odpowiedź jest prosta – wybierając zapomnianą klasykę. A na takie miano berety zasługują z całą pewnością. I choć rzadko (nigdy?) spotykam kogoś z beretem na głowie, to nosząc go samemu czuję, że deklaruję odwagę własnego stylu bez oglądania na innych – można powiedzieć, że tak jak miękka jest omawiana czapka, tak samo niepozorny jest mój skromny manifest (vive la Classique Quotidien!).

Pokaż więcej wpisów z Październik 2022
Zaufane Opinie IdoSell
4.90 / 5.00 5209 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2024-06-16
Zgodne z oczekiwaniami
2024-06-16
Bardzo starannie i elegancko zapakowane zamówienie - rozpakowywanie było czystą przyjemnością.
pixel