2022-01-22

Granatowa dyplomatyka, czyli zwykły płaszcz - jak znalazł!

Tak, to ja w zeszłym roku napisałem “skończmy z prymatem jednorzędowych płaszczy!”. Nie, nie zmieniłem zdania. Wiem jednak, że wielu z Was też nie, ba, doskonale to rozumiem! Tym bardziej uważam, że warto dla odmiany pokazać drugą stronę medalu i napisać kilka słów o płaszczach jednorzędowych, a konkretnie jednym z nich - prostej dyplomatce.

Autor: Mateusz Tryjanowski

Lubię pisać mocno subiektywne teksty, lubię też stawiać w nich zdecydowane osądy, formułować (lekko) naciągane tezy i wyciągać zaskakujące wnioski. W sumie zwykle tak robię, bo chyba wyrosłem już z grzecznego i encyklopedycznego pisania - choć i dobrym wywodem o historii i kulturze nie pogardzę, kto czyta, ten wie.

Czasem jednak nachodzi mnie ochota, żeby popełnić coś lżejszego, może nawet bardziej empatycznego i zbalansowanego. Dla odmiany, nie opierać całego tekstu na ubranym-w-ładniejsze-słowa-ale-jednak strumieniu świadomości i… zrozumieć cudze zdanie, a potem wrzucić je w rozważania i poszukać argumentów, nie tylko przeciw. Bywa, że wychodzi z tego coś dobrego.

Taki zamysł miałem ostatnio siadając do tego tekstu - choć już wiem, że oczywiście nie odseparuję od niego całkiem mojego zdania, ani tym bardziej go nie zmienię, to jestem gotów wejść w dyskusję - właściwie to nawet przeprowadzić ją samemu, stawiając się po obu stronach - i spróbować podejść do tematu płaszczy możliwie szeroko, obiektywnie i profesjonalnie. Powiedzieć dyplomatyczne to zależy, ale nie z grzeczności, a z przekonania. Jak wyszło? Zobaczycie na końcu. Ale najpierw trzeba przejść do sedna i zacząć od pytania.


Jaka jest główna wada płaszcza jednorzędowego/dyplomatki?

Odruchowa odpowiedź: jest zbyt zwyczajny. ŹLE! To przecież żadna wada - a już na pewno nie obiektywna wada.

Prosty płaszcz to nic złego, bo przecież prosto =/= nudno i zwyczajnie - z resztą nawet ostatnio pisałem coś o tym, że rzeczy najbardziej podstawowe mogą być tymi, które cieszą najbardziej (polecam artykuł o blezerze [LINK]). Tak, dziś znów będę podkreślać, że trzeba uważać, żeby nie przekombinować - dotyczy kuchni, alkoholu, relacji międzyludzkich oraz ubrań. Także płaszczy.

W tym wypadku przekombinować moglibyśmy dwojako, bo z jednej strony mamy te wspomniane rynkowe przekłady i firmy, które przekombinowały odchodząc od klasyki i szukając ”nowoczesnych” rozwiązań, kończących jako karykatura pierwowzoru. Z drugiej strony, przekombinować można też stojąc w kontrze do tego zjawiska, kiedy próbuje się być tak klasycznym, że aż zbyt retro. Ja rozumiem opór wobec wszechobecnej tandety i uciekanie się do jak najbardziej wysublimowanych, unikalnych i “sartorialnych” (nie, nie umiem już używać tego słowa poważnie, wybaczcie) rozwiązań - sam stawałem przecież po tej stronie barykady pisząc o raglanie, ulsterze czy płaszczach dwurzędowych w ogóle - ale z tym też można przesadzić. Właśnie dlatego coraz bardziej ciągnie mnie do tych, którzy chcą się stawiać po środku. Nie, żeby od razu być neutralnym, ale może spróbować postawić się w sytuacji, która pozwala czerpać z doświadczeń jednych i drugich.
Przecież nie każdy chce szaleć - albo jeszcze inaczej, nie każdy chce zawsze szaleć. Przekładając na język ubrań, są tacy, którzy nie chcą się wyróżniać, i tacy, którzy nie zawsze chcą się wyróżniać. A i dla jednych, i dla drugich, warto mieć sensowną propozycję. Niekoniecznie zrozumieją ją ci, którzy chcą się wyróżniać zawsze, ale powiedzmy sobie wprost: ta grupa jest w mniejszości.

Bardziej bezpośrednio w dzisiejszym temacie, myślę, że stosunkowo wiele osób chciałoby po prostu mieć płaszcz, który nie będzie zbyt krzykliwy, bo przecież to ubranie, w którym wychodzi się często, w którym zobaczy nas wiele osób i które mocno rzuca się w oczy (to przecież warstwa wierzchnia!). I co jak co, ale powinny mieć taką opcję. Czy to jako pierwszą i jedyną (opcja superbezpieczna), czy to jako kolejną w szafie (opcja dla tych, którzy lubią mieć wybór). Przyda się.

A, uprzedzając - owszem, dla kogoś, kto już jest nieco bardziej wkręcony w ten męskomodowy światek, zwykłym i najbardziej uniwersalnym płaszczem mógłby być np. szary ulster - i bardzo dobrze! - ale, częściej niż nie, będzie to akurat granatowa dyplomatka. I w jej zwyczajności nie ma nic złego. Nie trzeba od razu przekonywać kogoś, kto jest już zdecydowany, do alternatyw.

Gusta są różne (i choć wbrew temu, co mówi powiedzenie, dyskutuje się o nich, bo warto), ale na końcu ważne jest, aby decyzje podejmować samodzielnie, z pełnym przekonaniem, zgodnie z własną opinią. Każdemu może podobać się coś innego, byle zawsze wybierać ze smakiem. Uniwersalnym dobrym smakiem. Będę się upierać, że jest coś takiego.
Moim zdaniem ten dobry smak wynika z jakości, dbałości o szczegóły i detale, przy zachowaniu odpowiedniej dozy powściągliwości. Jeżeli wszystkie te warunki są spełnione, bingo - prawdopodobnie rzecz jest dobra. Albo i świetna. Nawet, jeśli wydaje się być zwykła!

Wiecie pewnie, dokąd zmierzam - w kontekście dzisiejszego wpisu, taka jest właśnie granatowa dyplomatka od Poszetki. Pozornie niby nic, bo gdzie tu wielka krata, raglanowe rękawy, dragony i pasy do obwiązania się? A nigdzie. I to właśnie jest piękne. Też jest piękne.



To czysta klasyka, rzecz tak prosta, że aż przetarłem oczy ze zdumienia za pierwszym razem - chwilę mi zajęło zrozumienie, dlaczego mi się odruchowo podoba. Tu nie trzeba szukać szczegółów, zastanawiać się, czy wszystko do siebie pasuje. Ma to co trzeba, bez zbędnych dodatków i wodotrysków. Uniwersalny kolor? Tak, to granat na tyle ciemny, że założysz go do dżinsów i na tyle jasny, że nie pomylisz go z czernią. Słuszna gramatura? Jeszcze jak, ja za granicę przyzwoitości w takim płaszczu uznaję ok. 550g, a tu jest 630g, do tego z miłą fakturą! Detale? “Samochodowa” długość, ładnie rolujące się ostre klapy i kształtna kieszeń piersiowa - to, co większość z Was chciałaby zobaczyć w takim miejskim płaszczu. Wszystko się zgadza.

Ta dyplomatka jest żywym dowodem na to, że zwyczajnie i dobrze idzie w parze. Przyznaję jej mój znak jakości i podpisuję się pod rekomendacją, bo nad czym tu się więcej zastanawiać?

Moja dobra rada: jeżeli po prostu ten płaszcz Ci się podoba, nie zmuszaj się do czegoś innego, nie zadawaj sobie pytań w stylu “a czy nie jest za zwykły?”, “a czy nie wziąć czegoś bardziej wystrzałowego?”. Nie ma po co. Jeżeli dałeś się porwać prostocie,
trzymaj się tego, bo bardziej zadowolony nie będziesz. Nie kombinuj.

I szczerze, na koniec: 5 lat temu, gdy dopiero zaczynałem budować garderobę, dałbym się pokroić za to, żeby mój jedyny płaszcz był taki. Ty już nie musisz.
Zaufane Opinie IdoSell
4.89 / 5.00 2716 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2020-06-20
Realizacja zamówienia przebiegła szybko i profesjonalnie.
2020-06-27
Obsługa na najwyższym poziomie, jak zawsze z resztą!
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel