2020-04-09

Loafersy a skarpetki

Loafersy a skarpetki

Choć większość blogerów powiedziałaby, że loafersy to stricte letnie buty, które winny być noszone jedynie bez skarpet - co zwykle oznacza niewidzialne skarpetki (stopki) - my nie możemy się zgodzić.

Autor: Mateusz Tryjanowski

Zabawne jest to, jak bardzo moda na włoskość i sprezzaturę, tak wszechobecna w blogosferze i świecie męskich ubrań (lub jak kto woli, "klasycznej męskiej elegancji") w ostatnich latach, bezlitośnie podkradła loafersy i uczyniła z nich swój atrybut, szczególnie na naszym kontynencie.

Wszyscy przyzwyczailiśmy się do ich widoku na nogach znanych i mniej znanych influencerów, na licznych instagramowych zdjęciach i fotorelacjach z targów Pitti Uomo, zwykle w zestawach z dość krótkimi i wąskimi spodniami, letnimi garniturami i gołymi kostkami. Noszone przez opalonych Włochów, a także tych, którzy chcieliby wyglądać jak oni. Zapewne dlatego zazwyczaj w artykułach poświęconych tego typu butom pojawia się stwierdzenie, iż to obuwie letnie, które najlepiej wygląda na bosej stopie (lub takiej obutej jedynie w niewidoczne na zewnątrz cholewki stopki), w promieniach słońca.

Cały problem tkwi w tym, że zapomina się o tym, skąd właściwie pochodzi ten typ obuwia i gdzie ma swoje korzenie.

Klasyczne Penny Loafers Bass Weejuns

Loafersy w dzisiejszej postaci wywodzą się nie z wąskich uliczek średniowiecznych miast, gorących placów i małych klimatycznych kafejek, a z uniwersyteckich kampusów Ivy League (ligi bluszczowej) w USA. Wybuch ich popularności przypada na lata 50. i pierwszą połowę lat 60. XX wieku, a więc czasy świetności stylu uniwersyteckiego, zwanego czasem preppy (lub trad, jeżeli mówimy o jego bardziej dojrzałej, formalnej czy biznesowej odsłonie). Do Europy dotarły później, na fali fascynacji pochodzącym zza oceanu stylem, za sprawą amerykańskiej dominacji w popkulturze. Za oryginalnym designem i stworzeniem takiej formy, jaką znamy dzisiaj, nie stoją południowi szewcy, a takie firmy jak Alden, Brooks Brothers i G.H. Bass.

I tak, amerykański rodowód mają zarówno penny loafers jak i tassel loafers - czyli odpowiednio loafersy z charakterystycznym naszywanym elementem z otworem nieco przypominającym usta oraz loafersy z chwostami/frędzlami. Gdyby nie Amerykanie, nie moglibyśmy ich zobaczyć ani jednych, ani drugich, na nogach dobrze ubranych Włochów, którzy teraz są z nimi powszechnie kojarzeni. A żeby było ciekawiej, warto dodać, że to pierwotnie nie było obuwie typowo letnie, a po prostu mniej formalna alternatywa dla wiązanych butów.

Skoro w takim razie okazuje się, że większość przekonań o loafersach bazuje na błędnych założeniach, co z kwestią skarpet? Cóż, mówiąc wprost, można. Można nosić skarpetki do loafersów. Co więcej, będą sytuacje, nawet całkiem sporo, kiedy będzie to wyglądać bardziej odpowiednio i po prostu lepiej niż gołe kostki.

Bordowe penny loafers

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że to buty, które nawet w polskich warunkach pogodowych mogą być spokojnie eksploatowane przez 7-8 miesięcy w roku, poza okresem największych mrozów i opadów śniegu. Solidna skórzana podeszwa (a przecież są także loafersy na gumowej!), szczególnie w tych modelach, które są szyte metodą Goodyear Welted, zapewnia podobny komfort termiczny co typowe "eleganckie" wiązane buty.

Wiosną i jesienią, w chłodniejsze dni, gołe kostki nie tylko będą dla nas niekomfortowe, ale także nie będą wizualnie pasować do pogody - więc wtedy zdecydowanie trzeba postawić na skarpetki. Druga sytuacja, w której nie wyobrażamy sobie rezygnacji ze skarpetek, to strój biznesowy lub półformalny.

A jakie będą wyglądać dobrze? Spektrum możliwości jest dość szerokie, ale warto pamiętać o jednym - przez swój krój loafersy zakrywają mniejszą powierzchnię stopy niż wiązane buty, przez co mocne kolory i wzory na skarpetkach będą bardziej się rzucać w oczy. Generalnie rzecz biorąc, można wyróżnić 3 główne szkoły dobierania skarpet do loafersów.

I. Nowoczesna/casualowa

To chyba najczęściej wybierana i najbardziej kojarzona z loafersami obecnie opcja. Wyraźne kolory, grubsze tekstury czy ciekawe wzory, użyte jako kontrastowy element lub nawiązanie do innego elementu stroju (np. krawata, szalika, poszetki). To do tej kategorii zaliczają się wszelakie skarpetki w paski czy kropki, w jasnych odcieniach czerwieni czy niebieskiego.

Pasuje do praktycznie każdego typu loafersów, ale najłatwiej będzie ją łączyć z brązowym zamszem, ze względu na jego teksturę i uniwersalny kolor. Dla innych skór, np. bordowego lica, wybór dostępnych opcji, które będą dobrze wyglądać, jest nieco mniejszy, co jednak nie znaczy, że go nie ma.

Bordowe tassel loafers

Podsumowując, tą opcję można określić jako domyślną dla wielu - jest dość popularna (co nie znaczy najlepsza), szczególnie w czasach wszechobecnych "zabawnych" skarpetek. To jednak paradoksalnie może oznaczać, że czasami będzie wyborem jednocześnie tyle odważnym i nieco nachalnym, co sztampowym i przewidywalnym, nie dającym zamierzonego pozytywnego efektu wow.

Mimo to, nie ma co od razu przekreślać sensowności takiego połączenia - przy umiejętnym doborze skarpet i połączeniu z np. dżinsami, efekt może być więcej niż dobry. To wybór odpowiedni jeżeli reszta stroju utrzymana jest w ramach nowoczesnego smart casualu, niezbyt formalnego i bez wyraźnych nawiązań do tradycyjnego stylu preppy/Ivy League czy skandynawskiego minimalizmu.

II. Klasyczna/bezpieczna

Najłatwiejsza do zastosowania metoda doboru skarpet, choć nie najbardziej popularna. Zasada jest prosta: wybierz skarpetki, raczej cienkie, w kolorze butów lub spodni, ew. ciemnogranatowe (działają w 90% przypadków). Najlepiej, żeby loafersy przy tym były ciemne - czekoladowe, bordowe, czarne, granatowe.

My lubimy to połączenie szczególnie przy szarych i granatowych garniturach, zwykle w zestawach z krawatem. Pomaga to nieco pozornie podnieść formalność loafersów, tworząc wrażenie czegoś na kształt luksusowych i poważnych kapci na nogach, w pozytywnym znaczeniu.

Taka opcja jest praktycznie obowiązkowa przy bardziej formalnych zestawach z loafersami, ale będzie działać praktycznie zawsze. Nawet jeżeli masz na sobie dżinsy i t-shirt, a nie masz pomysłu na skarpetki, skorzystaj z tej metody, nie może wyjść źle. W razie czego postaw na grubsze i/lub mocniej fakturowane skarpetki, aby nie wyglądały zbyt elegancko. Voilà, gotowe.

III. Tradycyjna/odważna

To przede wszystkim białe skarpety, koniecznie w charakterystyczne pionowe rowki. Ważne, żeby nie wyglądały przy tym jak typowe skarpetki do sportu. To odwołanie do klasycznego amerykańskiego stylu uniwersyteckiego, gdzie skarpetki w tym kolorze były bardzo chętnie używane i uznawane za jedne z najbardziej uniwersalnych. Dlatego właśnie najlepiej będą wyglądać z penny loafersami we wszystkich kolorach, a także tassel loafersami ze skóry licowej w bordowym (a dla odważnych także czarnym) kolorze. Do tego dżinsy, beżowe lub oliwkowe chino, szare spodnie flanelowe - coś, co będzie wyglądać bardziej amerykańsko, niż włosko.

Druga opcja z tradycyjnych, choć sezonowych, połączeń to grubsze skarpetki w kolorowy wzór argyle - charakterystyczne diamenty. Będą szły dobrze w parze z jesiennym casualem utrzymanym w uniwersyteckim stylu, grubymi swetrami, militarnymi kurtkami i tweedowymi marynarkami. Dodatkowo to chyba najcieplejszy wybór z tutaj polecanych, dobry nawet na chłodne poranki.

Podsumowanie

Ostatecznie możliwości łączenia skarpet z loafersami jest całkiem sporo - dużo więcej niż tylko "niewidzialne" stopki. My od siebie bardzo polecamy eksperymentowanie w tym temacie, czy to w ramach zaproponowanych tu rozwiązań, czy jeszcze szerzej.

niebieskie skarpetki do loafersów pomarańczowy krawat

Aha, no i pamiętajcie - loafersy nie są włoskie i nie musicie ich nosić tylko latem. Bez odbioru.

Zaufane Opinie IdoSell
4.88 / 5.00 1387 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2020-10-06
Obsługa jak zawsze super
2020-10-10
Profesjonalne a sam krawat piękny
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel