DARMOWA DOSTAWA W POLSCE. GLOBAL DELIVERY Blog firmowy Everyday Classic
2022-07-29

Koszulka polo - co i jak?


Jaka „polówka” jest, każdy widzi - krótkie rękawy, miękki kołnierzyk, krótka pliska. Ta łudząco prosta kombinacja prawie każdemu mężczyźnie jawi się jako część ubioru luźnego, czy też casualowego. Niektórzy ze starej gwardii postrzegają je jako zło konieczne w postaci zamiennika t-shirtów, ci zaś bardziej żądni przygody noszą je z marynarkami, a nawet i garniturami! Bo choć w swojej konstrukcji skomplikowana nie jest, koszulka polo doczekała się wielu wariacji. Pochwalić się też może ciekawym życiorysem, od czego wypadałoby zacząć.
 
Buddy Austin (po lewej) i Rene Lacoste (po prawej).
Choć nazywa się ją koszulką „polo”, w domyśle od sędziwego sportu ściśle związanego z jazdą konną, niewielu potrafi się jednogłośnie zgodzić co do jej konkretnego pochodzenia. Jedna z najpopularniejszych wersji ukazuje podwaliny polówki w tenisie. Drzewiej, jak nam powszechnie wiadomo, dress code i jego implikacje były o wiele bardziej surowe, niż dzisiaj, co miało również swoje zastosowanie w sporcie. Zawodowi gracze tenisa zwykle ubrani byli w koszule z grubszego, bawełnianego oxfordu, z długim rękawem - i jak to zwyczajowo w przeszłości bywało, krochmalonych bądź w inny sposób usztywnianym kołnierzem. Ubiór uzupełniany był najczęściej przez krawat i spodnie z solidnej tkaniny. Chociaż nam z pewnością trudno jest sobie wyobrazić bardziej niekomfortowy strój do uprawiania sportu, wtedy był to powszechny standard. Jednak niejaki René Lacoste, jeden z najlepszych francuskich tenisistów swojej epoki, opracował dla graczy ubiór praktyczny, a jednocześnie wystarczająco elegancki. Nauczony doświadczeniem wielu przebojów na kortach, koszulkowy twór René charakteryzowały; miękki kołnierzyk - pozwalający na dowolną manipulację np. do ochrony przed żywiołami, krótkie rękawy - te długie krępowały swobodne ruchy rękami, nawet podwinięte, „ogon” - oznaczający w praktyce dłuższy tył koszuli, przez co pozostawała w spodniach nawet podczas wymagającego meczu.
Najważniejszą składową jednak był jednak materiał, ponieważ była to dzianina, którą my nazywamy piką. W porównaniu do tkanin koszulowych znacznie bardziej elastyczna - co przecież było szalenie ważne, jeśli chodzi o wolność ruchów - a i bardziej przewiewna, więc zapewniająca lepszy komfort termiczny podczas wzmożonego wysiłku. Świeża wersja ubioru została ochoczo zaadoptowana przez innych tenisistów, a później i sportowców innych dyscyplin. Sam Lacoste oprócz bycia świetnym tenisistą był również nieprzeciętnym businessmanem. Nie dziwi, więc, że po zakończeniu swojej sportowej kariery zaczął (z niemałym sukcesem) sprzedawać koszulki tego właśnie typu pod firmą noszącą jego nazwisko. Same koszulki ozdobione były małym logiem rzecznego gada - od pseudonimu, jaki przyjął René podczas szczytu jego kariery - Krokodyla.

Pośród dzisiejszych polówek pika nadal króluje jako tkanina składowa, aczkolwiek bez problemu spotkać możemy inne, rozmaite wersje, czy to te dzielone sezonowością, długim lub krótkim rękawem, kształtem i typem kołnierza czy pliski. Jako standard we wszechobecnych sieciowych sklepach znajdziemy koszulkę z krótkim, miękkim kołnierzem i trzema guzikami w plisie. Szukając dalej, możemy znaleźć te uszyte z dzianin bardziej nam znanych ze zwyczajnych swetrów, z przeróżnymi składami, czysta wełna, bawełna, mieszanki obu, niektóre z domieszką kaszmiru czy jedwabiu. Spotkać możemy się z wersjami na sezon zimny, stworzone z grubszej dzianiny oraz mniej dopasowane, z długimi rękawami, noszone nierzadko jako okrycie na koszulę.
Z drugiej strony zauważyć możemy te z krótkimi rękawami, szyte z cieniutkich włókien lnianych i bawełnianych, często w fantazyjnych, luźno tkanych ażurowych wzorach. Tu też drogi czytelniku możesz podrapać się w czerep i spytać - „to co jest koszulką, a co swetrem? Czy przecież te koszulki nie są zrobione ze zwyczajnej dzianiny, nie powinny nazywane być swetrami?” Choć my stosujemy nieco arbitralne kryterium długości rękawa, długie rękawy, uznając za sweter, a krótkie za koszulkę, trudno jest tu dojść do znaczącego porozumienia popartego obiektywnymi argumentami. Dla luźnego przykładu, czy marynarka z dzianiny jest marynarką, czy już swetrem? Choć dywagować możemy długo, czy nie lepiej jest się skupić na rzeczach bardziej interesujących? ;)

 
Rzeczą oczywistą jest, że koszulka polo wywodzi się z bliskich nam krain mody sportowej, co też umieszczałoby ją w sferze tak powszechnego dzisiaj casualu. Latem (i nie tylko) bardzo często widzimy ją jako jedyna część górnego odzienia męskiego, czy to w betonowej dżungli, czy nad morzem. Mimo że polówkę możemy z pewnością uznać za godny zamiennik wszechobecnego t-shirtu, możemy również postawić tezę, że ma ona więcej zastosowań. Podczas gdy do mniej formalnych spodni w kant (załóżmy – lnianych) założenie t-shirta może stworzyć poprawny, choć mocno nowoczesny ubiór, założenie polówki z porządnej dzianiny będzie wyborem zdecydowanie bardziej rozsądnym i pasującym estetycznie do całej reszty. Nieobecny jednak w luźnych koszulkach kołnierzyk, robi ogromną robotę. W następnym wypadku - t-shirt i polówka w połączeniu z marynarką. Tutaj dają się już słyszeć groźne pohukiwania i zamaszyste gesty purystów; t-shirt z marynarką, kto to widział! Choć sami fanami tego trendu nie jesteśmy, nie ma też sensu walka z wiatrakami, którą zawsze okazuje się chęć zwalczania trendów. Spróbujmy więc uratować sytuację, zastępując t-shirt koszulką polo - znowu usłyszymy zniesmaczone grono, że do marynarki to rękaw musi być długi!
 
A na zdjęciu dla kontrastu koszulka polo z krótkim rękawem prezentująca się wyjątkowo dobrze z marynarką!
Nie sposób się z nimi w tym wypadku nie zgodzić, dobrze jest mieć kawałeczek mankietu wysuwający się spod rękawa marynarki, a i całość wygląda to po prostu lepiej po zdjęciu górnego odzienia. Kołnierzyk możemy brawurowo wyłożyć na kołnierz marynarki, a jeśli nie czujemy zewu przygody, zostawiamy go po prostu przykrytym marynarką. Nie sposób zapomnieć o tym, że sam kołnierzyk musi być rozsądnych wymiarów, aby wyglądać dobrze z marynarką (dlatego też niektóre polówki wręcz lepiej nosić solo). Sam już obecny kołnierzyk, w połączeniu z pliską (niekoniecznie z guzikami - o tym niżej) stwarza nam swoistą „namiastkę” koszuli, która w naszym przeświadczeniu, zawsze będzie wyglądać o niebo lepiej, niż t-shirt. Rzucając ogólnikami, z jakimi marynarkami nosić polówki? My wskazujemy na te bardziej sportowe i luźne, czyli te charakterne - z lnu, grubszych bawełnianych tkanin, czy też, w wersji zimowej, tweedów czy wzorzystych flanel. Z jakimi spodniami? Tu już wachlarz jest naprawdę szeroki. Od letnich szortów, przez codzienne jeansy, aż do wełnianych spodni z zestawu koordynowanego.

Skupmy się na chwilę na detalu pozornie ważnym najmniej - plisie. Bo, mimo że guzików w polówce jest mało - albo nawet ich nie ma! - jest to element najbardziej widoczny. Najczęściej spotykamy te z trzema guzikami, rzadziej z dwoma. W ciągu ostatnich sezonów zawędrowała do nas, jednak relatywna nowość, czyli „fałszywe” pliski, bez guzików, wyglądające na stałe rozpięte. Z pewnością przywodzić nam na myśl powinny te gorące, włoskie klimaty, gdzie mężczyźni znacznie częściej występują z torsem bardziej odsłoniętym, niż w naszej części Europy. Razem z krótkim rękawem stanowią świetny składowy element ubioru na lato - dla purystów wyobraźmy sobie do tego długie, lniane spodnie z mankietem i tassel loafersy, a dla tych mniej przejmujących się konwenansami szorty z kory i espadryle albo penny loafersy.

Wariant pierwszy, stosowny do pracy biurowej, jak i na wyjście na miasto. Warianty polówek zapinane sprawdzają się równie dobrze, można nawet założyć, że są nieco bardziej uniwersalne pod względem chłodniejszych temperatur (kto jednak zapina polówki pod szyję?). Ostatecznie sprowadza się to, jak zwykle, do preferencji osobistych, bo też nie wszyscy lubią tak odsłaniać szyję. Biorąc, jednak pod uwagę ostatnie temperatury… warto rozważyć poważnie wszystkie opcje!

Wiemy więc już, skąd, z czego i z czym. Nie bójmy się eksperymentować z polówkami, bo choć są częścią ubioru raczej niezobowiązującego, są szalenie uniwersalne w dzisiejszych czasach mocno luźnego dresscodu, a i błędy w doborze innych elementów ubioru bardziej wybaczają. Bądźmy więc konsekwentni i pójdźmy ten krok dalej, zamieniając wszechobecnego t-shirta na znacznie bardziej ciekawą polówkę. Bawić się nią możemy na dziesiątki sposobów, więc przeszkodzić nam tu może tylko wyobraźnia. No i może liczba polówek w naszej szafie.
Zaufane Opinie IdoSell
4.89 / 5.00 3303 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2022-11-27
Abolutnie sprawna i szybka!
2022-11-21
Przesyłka szybciej niż w założeniach przy zamówieniu.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel