2022-05-11

Koszula, ale taka wierzchnia: Overshirt

Wiem, banalny tytuł mi z tego wyszedł, ale cóż poradzić: takie lubię. Tak bardzo, jak lubię proste - choć długie - historie stojące za prostymi - choć efektownymi - ubraniami. I tak bardzo, jak lubię wtrącenia w zdaniach. Ok, do rzeczy!
 
Autor: Mateusz Tryjanowski
    
Na łamach Everyday Classic już wielokrotnie pisałem o ubraniach z bardzo praktycznym, funkcyjnym rodowodem - o kurtkach polowych, o bomberkach, o poszetkowym “płaszczu PRL”, a nawet i raglan można pod tę kategorię podciągnąć. Do tej pory jednak były to przede wszystkim rzeczy przetestowane w ciężkim boju, z militarną historią. Czasem krwawą, nie zawsze chlubną, ale zazwyczaj mocno osadzoną w popkulturze. Teraz, dla odmiany, coś z zupełnie innej beczki - bez bohaterstwa, bez wzniosłych historii, bez legendarnych występów w filmach wojennych.
Historię tytułowego bohatera możemy śmiało określić jako pokojową. Choć też był testowany w trudnych warunkach, to nie były to okopy i pola bitwy, a warsztaty i fabryki. Nie na całym świecie, wśród wojen i konfliktów, a blisko domu, w pracy. Nie opracowywany przez fachowe zastępy wojskowych inżynierów, a stworzony oddolnie, z doraźnej potrzeby. Mimo to, i w jego przypadku forma była podporządkowana funkcji - overshirt narodził się jako okrycie robocze, dodatkowa warstwa, która miała zabezpieczać ubranie przed zabrudzeniami i uszkodzeniami mechanicznymi.

Właśnie - sformułowanie “koszula wierzchnia” jest tu dość mylące i niezbyt fortunne, dlatego, że paradoksalnie ta rzecz zazwyczaj niewiele miała wspólnego z koszulą, przynajmniej, jeśli chodzi o pozycję w - nazwijmy to - hierarchii noszonych warstw. Choć overshirt czasem bezpośrednio chronił koszulę “właściwą” (ówcześnie bieliznę, nie pełnoprawny element garderoby), częściej był po prostu zakładany na sam wierzch, na wszystko to, co noszący akurat miał na sobie. Zwykle - a mówimy tu o końcówce XIX i pierwszej połowie XX wieku - był to po prostu garnitur, będący wtedy strojem codziennym, właściwie synonimem terminu “ubranie”.
 
Możemy przyjąć, że generalnie overshirt to uniwersalny protoplasta odzieży ochronnej - od fartucha lekarskiego po kombinezon mechanika, z mnóstwem innych form pomiędzy. Pierwotna idea była taka, żeby mieć do narzucenia coś praktycznego, co nie ma spełniać funkcji ozdobnych, ale za to ma chronić (trwały materiał), pomieścić wiele przydatnych w pracy rzeczy (mnóstwo kieszeni) i dawać swobodę ruchu (prosty krój). Z tego punktu, już później, ewolucja poszła w wielu różnych, wyspecjalizowanych kierunkach, korzystając po drodze z innowacji i nowych technologii. Tak narodziły się różne, dedykowane konkretnym zadaniom stroje robocze, jakie znamy dzisiaj - a protoplasta po drodze nieco popadł w zapomnienie.
Jednak my, miłośnicy szeroko pojętej klasyki, szukając inspiracji, lubimy wracać do projektów, które mają już swoje lata, są sprawdzone, czasem wręcz nieco archaiczne - zdecydowanie nie najnowocześniejsze czy futurystyczne. Jest w tym i swego rodzaju romantyzm (ale wątki tęsknoty za tym, co było, zostawmy na inny raz), i zamiłowanie do estetyki (zdecydowanie ważniejsze). Nieraz podkreślaliśmy, że klasyka zawsze będzie klasyką, że trendy dotykają jej w dużo mniejszym stopniu, że forma pozostaje podobna, nawet jeśli funkcje i przeznaczenie się zmieniają. Klasyczne rzeczy, jeśli tracą swój pierwotny sens, zyskują nowy - a aspekty praktyczne stopniowo przechodzą w estetyczne.
 
I tu warto postawić pytanie: na co może nam się przydać i ile sensu ma owa tytułowa koszula wierzchnia współcześnie?
 
Najkrótsza odpowiedź brzmi: całkiem sporo.

Rozpisując się nieco bardziej: tyle samo sensu, co wiele innych, wywodzących się z workwearu, popularnych elementów garderoby, które już dawno przeniknęły do naszego stylu codziennego.
 
W tym momencie mógłbym zrobić sporą dygresję na temat tego stylu, poopowiadać co nieco o nim, może też wspomnieć, dlaczego tak ciekawa jest kwestia tego, co w nim europejskie, a co amerykańskie (i jak to się ma do dzisiejszego tematu) - ale oszczędzę tego Wam i sobie, bo to spokojnie materiał na osobny wpis. Swoją drogą, znam kilku specjalistów (Karolu Majchrzaku, mrugam do Ciebie), którzy też mieliby w tym temacie sporo do powiedzenia, pewnie i więcej niż ja… DOBRA, DOBRA, JUŻ WRACAM DO MERITUM.

Tak się składa, że nawet, jeśli nie jesteś miłośnikiem pieczołowitej rekonstrukcji i kopiowania jeden-do-jednego stylu ubioru stolarza z 1923 roku, możesz docenić klasyczny styl roboczy i nosić go w sposób w 100% współczesny. Przecież wiele spośród tkanin, które dziś kompletnie straciły swoje użytkowe funkcje (najlepszy przykład: denim), wciąż jest w powszechnym użytku, bo po prostu wygląda dobrze. Mimo, że niektóre detale teoretycznie są reliktami dawnych funkcji (mam na myśli tu np. kieszenie w zatrważająco dużej ilości), w praktyce nie stały się zbędne, bo choć może i większość z nas nie nosi przy sobie na co dzień zegarka kieszonkowego, noża, miarki i pilnika, to jednak telefon, portfel, klucze i okulary też trzeba gdzieś zmieścić.
Stąd moja rada: jeśli jeszcze nie wiesz, co myśleć o overshircie, pomyśl o nim tak, jak myślisz o dżinsach. Tych dżinsach, które z powodzeniem założyłbyś nawet do koszuli i do marynarki. Śmiało możesz zapomnieć o roboczym rodowodzie tych ubrań na co dzień (chyba, że masz zamiłowanie do kolekcjonowania ciekawostek), nie myśleć o wpisywaniu go w żaden konkretny styl, a zamiast tego skupić się na zabójczej uniwersalności i wygodzie. Noś go jako casualowy zastępnik marynarki czy lekkiej kurtki - po prostu coś, co możesz narzucić na siebie bez zbędnego myślenia i precyzyjnego komponowania pozostałych elementów stroju. Do flaneli w kant, do beżowych chino, nawet do dżinsów, jeśli kolor gra. Na koszulę, na sweter, na t-shirt. Do czego? Do wszystkiego.
 
Doceń to, ile on może dać Ci swobody - nie wymaga żadnego określonego poziomu formalności, nie krępuje ruchów, daje ochronę przed wiatrem, pozwala w wygodny sposób schować mnóstwo rzeczy i uwalnia od konieczności noszenia ze sobą torby.
 
To jedna z tych rzeczy, które są - najprostszym językiem mówiąc, jak w tytule - fajne. Kropka. I jak dać tu jeszcze lepszą rekomendację

Zaufane Opinie IdoSell
4.89 / 5.00 3143 opinii
Zaufane Opinie IdoSell
2022-10-02
Wszystko ok
2022-10-01
Portfel świetnej jakości, szybka wysyłka.
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel