Poszetka Worldwide
Hey there! We noticed that you want to access the Polish version of our store. Note that worldwide shipping is unavailable on the Polish version of the website. For purchases from abroad, you can only do it through the English website.
- Free shippingacross the EU for orders over 80€, and to the UK, Switzerland, and Norway for orders over 120€.
- 30 days to return the productwithout providing a reason.
- Worldwide delivery.
Kolekcja Urban Spring w Kosei

“Urban Spring” to wiosna w mieście - niekoniecznie w chłodno-biznesowej odsłonie, ale w miejskiej palecie barw, która dobrze dopasowuje się do otoczenia i większości codziennych sytuacji. Tym razem - w nieco luźniejszym kontekście.
Przy starcie kolekcji wspominaliśmy, jak podeszliśmy do tkanin i projektów - że choć powoli wprowadzają nas w cieplejszą aurę, to nadal pozostają praktyczne. Wybrany przez nas irlandzki len nie jest plażowym gnieciuchem, a cięższą wersją tej tkaniny, która dobrze trzyma kant; nasze lekkie marynarki nie są krzykliwe i sprawdzają się zarówno w ciągu dnia, jak i jako dodatkowa warstwa na wieczór; oprócz koszul pojawia się sporo letnich dzianin - tak, żeby całość kolekcji spinała się na obu krańcach drabiny formalności.
Lokacja: Kosei
Zdjęcia: Radosław Kaźmierczak




Dziś wzięliśmy te rzeczy, by pokazać je w naturalnym, miejskim kontekście, do Kosei - wyjątkowego miejsca w naszych rodzimych Katowicach. To kawiarnia prowadzona przez Hiro (Masahiro Hamamoto), Japończyka, który od ponad dekady mieszka w Polsce. Odrobina inspiracji krajem kwitnącej wiśni w sercu Śląska… do której my też przecież mamy słabość: sięgamy po japońską sztukę na poszetkach (w tym sezonie żurawie z furoshiki!), japoński denim i inne casualowe bawełny, a także m.in. do japońskiej interpretacji stylu Ivy czy szeroko rozumianego Amerikaji.


Jest jeszcze jeden łącznik - Hiro jest mocno zwiazany z modą! Jeszcze w Tokio studiował projektowanie odzieży; obecnie prowadzi na zapleczu warsztat jako Hiro Szyje, w którym przerabia i nadaje drugie życie używanym ubraniom, często pracując z denimem




Może kiedyś porozmawiamy o tym dłużej - czyżby to mógł być temat do kolejnego wydania papierowej wersji Everyday Classic? - ale tymczasem wracamy do wiosennej kolekcji.
Tomek wystąpił w dwóch swoich ulubionych zestawach z niedawnej selekcji, pokazując dwie perspektywy - mniej i bardziej formalną, codzienną i weekendową (choć to łatwo może się odwrócić), w różnych zestawieniach kolorystycznych.




Zaczynamy od granatu i czerni. To dwa kolory, które bywają trudne w łączeniu - ale gdy sięgnąć po granat, który sam w sobie ma sporo czerni, to połączenie staje się równie naturalne co eleganckie.
Pomaga w tym faktura spodni - czerń lnu, dzięki matowej teksturze tkaniny, wygląda zupełnie inaczej niż głęboka, połyskliwa, czerń wełny. W tej roli dobrze sprawdziłby się też czarny denim, zbliżając się jeszcze bardziej do bezpiecznego grafitu, choć nadal z odrobiną pieprzu.
Pod spodem - biała koszula, ale z matowego lniano-bawełnianego seersuckera; pod szyją - krawat, ale to czarny knit, o ziarnistej teksturze doskonale pasującej do marynarki; na wierzchu - lekka wodoodporna kurtka, gdyby wiosenna aura postanowiła zaskoczyć deszczem.

Może to kwestia otoczenia, ale w odpowiednim kontekście ten zestaw ma w sobie coś japońskiego…


Po drugiej stronie spektrum formalności jest zestaw z jungle jacketem - teraz jeszcze lekką kurtką, a w środku lata, z podwiniętym rękawem, świetną koszulą wierzchnią.
Tu, pod spodem, warstwy są dwie - dzianinowy T-shirt i rozpięta koszula z bawełny seersucker, wpuszczona w komfortowe, sprane dżinsy.
Ciekawostka - oprócz denimu selvedge, jest w tym zestawie jeszcze druga tkanina z Japonii! Mowa o oliwkowym, bawełnianym ripstopie, z którego uszyta jest militarna kurtkokoszula. To współczesna replika tkaniny US Army, barwiona kadziowo tak, by z czasem nabierać naturalnej patyny - taki ukłon w stronę oryginału.



Dla Tomka to bardzo „jego” weekendowy zestaw. Dobry nawet na rower - choć ten zaparkowany egzemplarz należy akurat do Hiro - i na dzień spędzony na dworze z dziećmi.




Gdy tylko zrobi się cieplej, będziemy zrzucać kolejne warstwy - ale spokojnie, na razie cieszmy się wiosną. Zwłaszcza tą w mieście.