Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Bluszcz w sercu Katowic: Mickiewicz

2026-03-26
Bluszcz w sercu Katowic: Mickiewicz

Nie każda kolekcja inspirowana stylem ivy potrzebuje murów Harvardu czy Princeton. Czasem wystarczy szkoła stojąca od ponad stu lat w samym sercu Katowic. III Liceum im. Adama Mickiewicza - z jego monumentalnymi schodami, długimi korytarzami i aulą ozdobioną malowidłem triumfu wiedzy - okazało się naturalną scenografią dla kolekcji Outfit Narrative x Poszetka. Bo choć od amerykańskich kampusów dzieli je ocean, duch akademickiej tradycji jest tu zaskakująco bliski.

Więc czy mogło być lepsze miejsce na sesję zdjęciową “A Tribute to Ivy” niż nasz Mickiewicz? Spróbuję to w kilku zdaniach udowodnić, zaglądając do historii tego wyjątkowego miejsca.


Po pierwsze: serce Katowic.

Budynek liceum wzniesiono w latach 1898–1900 na placu przy ówczesnej August-Schneider-Strasse (dzisiejszej ul. Mickiewicza). Sąsiadował z miejską łaźnią oraz ogromną synagogą (ta już nie istnieje), które tworzyły monumentalną zabudowę ulicy.

Taki był też punkt wyjścia naszej sesji: pokazać korzenie kolekcji, której część wyrasta z matecznika Poszetki, czyli właśnie z Katowic.


Po drugie: dzisiejsze III Liceum Ogólnokształcące to symbol początków szkolnictwa w stolicy regionu.

Można powiedzieć, że był to pierwszy edukacyjny „bluszcz” zasadzony w katowickiej ziemi oraz zapowiedź dynamicznych przemian miasta. To właśnie w tym okresie, na przełomie XIX i XX wieku, Katowice notują jeden z najszybszych wzrostów w Europie, przechodząc drogę od wsi do prężnie rozwijającego się ośrodka miejskiego.

Warto wspomnieć, że za wiele z tych przemian odpowiadał współzałożyciel Katowic Richard Holtze, postać absolutnie kluczowa dla historii miasta. To on z resztą w całości sfinansował budowę basenu przy łaźni miejskiej, której - również ceglany - budynek nadal stoi przy tej samej ulicy Mickiewicza, ledwie przecznicę dalej.


Po trzecie: architektura szkoły niesie w sobie ten sam duch, który znamy z amerykańskich kampusów Ivy League.

Budynki edukacyjne przełomu XIX i XX wieku projektowano z ogromnym rozmachem, aby oddać rangę nauki i instytucji kształcenia. W Stanach wyrażano to poprzez styl collegiate gothic i rozległe kampusy uniwersyteckie. W Europie poprzez monumentalne gmachy liceów i uczelni.

Dokładnie to widzimy w murach budynku Mickiewicza, zbudowanego w tym samym stylu neogotyckim: reprezentacyjne klatki schodowe, wysokie korytarze, dekoracyjne sklepienia i ozdobna rozeta na fasadzie budynku. Szczególnie imponujące jest sklepienie auli - malowidło o powierzchni ponad 30 m² przedstawiające triumf wiedzy - oraz zdobiące ją witraże.


Po czwarte: szkoły takie jak Mickiewicz były kuźnią inteligencji.

W Stanach rolę tę pełniły uczelnie Ivy League i przygotowujące do nich szkoły. Na Śląsku podobną funkcję przez dekady odgrywały szkoły średnie - w XIX wieku gimnazja - a Mickiewicz był jednym z najważniejszych.

To właśnie tutaj kształciły się kolejne pokolenia elit regionu. Od postaci znanych z pierwszych stron historii, takich jak Wojciech Korfanty czy Konstanty Wolny, przez duchownych i intelektualistów - Henryka Bednorza, Ignacego Jeża, Czesława Domina czy Wilhelma Plutę - aż po wielu mniej znanych absolwentów. I kształcą się do dziś, bo to niezmiennie jedno z najlepszych liceów w Katowicach.


Po piąte wreszcie: estetyka stylu Ivy wyrastała z codzienności akademickiej.

Z korytarzy, schodów, bibliotek i sal wykładowych. Z rozmów między zajęciami i życia szkolnej wspólnoty. Dlatego przestrzenie Mickiewicza okazały się dla naszej sesji tak naturalną scenografią. To europejski odpowiednik kampusu: miejsca, w którym wiedza, młodość i ambicja spotykają się każdego dnia.

Jest jeszcze jeden ciekawy szczegół. W pierwszej połowie XX wieku i studencji, i uczniowie dobrych liceów wyglądali zupełnie inaczej niż dziś. Marynarka, koszula, krawat czy płaszcz były czymś oczywistym - naturalną częścią szkolnej codzienności. Ten sam świat estetyczny stał się później fundamentem stylu Ivy oraz naszej obecnej kolekcji oddającej mu hołd, stworzonej we współpracy z Suzanem / Outfit Narrative.


Szkoły takie jak Mickiewicz mają jeszcze jedną wspólną cechę z uniwersytetami Ivy League: obrastają historią. Z każdym rokiem, z każdym kolejnym rocznikiem, z każdą opowieścią swoich uczniów.

Trochę jak bluszcz, który powoli porasta stare mury uczelni.

Na koniec chcielibyśmy jeszcze oddać głos dwóm spośród naszych dobrych znajomych, stałych klientów - absolwentów Mickiewicza, którzy sami zechcieli się z nami podzielić wspomnieniami.

“Od pierwszych kilku kamiennych stopni, po witraże auli - Mickiewicz oczarowywał. Nie sposób nie pamiętać pracowni biologii - której klimat tworzył niemal każdą lekcję. Do dziś pamiętam zajęcia z chemii, historii, polskiego czy angielskiego. Tam też, po latach, zdawałem jako pierwszy rocznik państwowy egzamin lekarski.”

Michał Zembala


"Kończąc Mickiewicza w 2000 roku, wsiadałem do arki, która zabrała mnie w nowe tysiąclecie - przybijała do brzegów w nieznanych miejscach i zabierała na pokład ludzi, którzy z czasem stawali się moimi przyjaciółmi.

W zeszłym roku spotkałem się w murach szkoły z moją klasą, świętując dwudziestą piątą rocznicę matury. Kiedy późną nocą wróciłem do domu, zdałem sobie sprawę, że to właśnie ci ludzie ukształtowali mnie mocniej niż wielu innych, których poznałem później i których dziś spotykam częściej.

Mimo że jesteśmy o 25 lat starsi, znów byliśmy razem dzieciakami z 4C. To była świetna szkoła.”

Maciej Wrzalik

Dziękujemy!

Pokaż więcej wpisów z Marzec 2026
pixel